Dziś było ponuro, wietrznie. Zamiast robić coś konstruktywnego zrobiłam taką jakąś pszczółkę. Korzonki mnie nadal pobolewają, nie ma mowy o zrobieniu zaplanowanych prac, więc szydełko jest dobre na wszystko. I na złe, gorzkie myśli i na ból w plecach. Od elektrycznej poduszki chyba mam już okolice nerek ugotowane:(.
No tak,ja spocona przy zakladaniu bloga,a ona pszczole zrobila,swietna jest!
OdpowiedzUsuń